HAFTOWANA SUKIENKA BOHO


Dzień dobry :)
Jak miło tu znowu być :)
To już trzeci miesiąc od kiedy porzuciłam pracę w korpo, a ja zamiast mieć dla siebie więcej czasu, mam go coraz mniej ;)
Ale nie czuję, żeby mi to jakoś szczególnie psychicznie doskwierało, odkrywam nową jakość życia, pracę do późnych godzin i inne atrybuty własnej działalności ;)
Są też plusy - nareszcie nie muszę gnać do pracy na ósmą rano. Była to dla mnie istnna katorga, bo tak naprawdę najefektywniej pracuje mi się...po południu :P
Tak więc wywróciłam rytm dnia do góry nogami - teraz rano trenuję, gotuję i robię zakupy, a pracuję od popołudnia do późnego wieczora. I dobrze mi z tym!
Ale dość już tych pierdół związanych z pracą - czas na konkrety! ;)
Wracam dziś do Was ze stylizacją w stylu trochę folklorystycznym. Niezaprzeczalnie rolę główną gra tu sukienka <3
Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, jednak bardzo obawiałam się, że będę w niej wyglądała trochę jak z zespołu Mazowsze ;) Jednak czarne dodatki korzystnie wyciszają folkowy wydźwięk. Kolorowe hafty są na tyle charakterystyczne, że pozwoliłam sobie wyłącznie na dodatki tworzące tło - są więc matowe kozaki i klasyczna czarna kurtka.
Trochę bardziej wyrazista jest jedynie torebka ze złotymi okuciami i łańcuchem.
Całość jeszcze trochę w klimatach niskotemperaturowych, robiłyśmy z Moniezją zdjęcia jeszcze przed moim urlopem. 
P.s. włosów również już nie mam takich długich - tuż przed wyjazdem rozprawił się z nimi DamianCzesze i obecnie są trochę jaśniejsze i krótsze... Pochwalę się nimi na zdjęcia z sesji z Gran Canarii ;)
Co sądzicie o takim looku? ;)





sukienka / dress: ASOS
kozaki / boots: BADURA
torebka: KOKO ROKO
kurtka / jacket: SIMPLE

fot: MONIEZJA


Back to the '70s


To już jest pewne - moda lat 70. wróciła do łask i zagościła w najnowszych trendach na dobre!
Niezwykle mnie to cieszy, jak wiadomo, mam słabość do stylu retro ;)
Lata 80. czy 90. mogłyby dla mnie w ogóle nie wracać, podobnie jak koszmarna moda lat 2000 w stylu Spice Girls, natomiast przekrój między latami 50. i 70. to dla mnie kwintesencja kobiecości i prawdziwa kopalnia inspiracji!
Dzisiejszy look mocno nawiązuje do stylu retro, ale o dziwo jest skomponowany ze "współczesnych" elementó.
 Moja szafa wręcz pęka w szwach od przeróżnych okazów vintage, tym razem jednak nie przemyciłam tu żadnego z moich staroci ;)
Całość utrzymana jest w czarnej kolorystyce, ale nie byłabym sobą, gdybym nie przemyciła jakiegoś kolorowego elementu...i tak oto jest torba. Pomarańczowa.
Nadal bezskutecznie poszukuję mojej wymarzonej czerwonej torby, niestety, jeszcze jej nie znalazłam, ale napatoszyła się mi w międzyczasie taka oto mandarynkowa i skutecznie funkcjonuje jako zamiennik ;)
Mam jednak nadzieję, że odnajdę tą moją jedyną, czerwoną, dużą i najprostszą w formie czerwoną torbę - jeśli wiecie, gdzie takiej szukać, koniecznie dajcie znać ;)










sukienka / dress: KOKO ROKO
buty / boots: PRIMA MODA
kapelusz / hat: H&M
torba / bag: RALPH LAUREN

zdjęcia: MONIEZJA

RETRO COLOR BLOCKING


Witajcie :)
Wracam po dłuższej przerwie, ale z zamiarem powracania tu już systematycznie - troszkę się u mnie pozmieniało, a raczej powiedziałabym powywracało :P
Przyszedł czas, by pewne rozdziały pozamykać i rozwijać własne projekty...
Na szczęście mój blog należy do tych "projektów", które zostają, więc będzie mi miło, jeśli będziecie tu do mnie zaglądać :)
Pierwszy wpis po tak długiej przerwie nie mógł się obyć bez kolorów, bo jak wiadomo, łączenie kolorów uwielbiam :)
Color blocking był niezwykle popularny jakiś czas temu, więc nie jest to jakiś "hit sezonu", ale jeśli miałabym określić mój styl, to właśnie kolory grają w nim jedną z głównych ról.
Na szczęście moda idzie w kierunku coraz większej dowolności stylów i nie ma już jakichś ścisłych trendów, mam wrażenie, że podąża wręcz ku afirmacji indywidualnego stylu. Trendów i motywów jest tak wiele, że każdy z nas może zaczernąć coś dla siebie.
I to popieram - modowym klonom mówię zdecydowane "nie".
I z takim też zamysłem działa mój sklep KOKO ROKO, gdzie sprzedaję ubrania i dodatki w przeróżnym stylu, z których można stworzyć ciekawe stylizacje, bez oglądania się, czy coś jest aktualnie "in", czy "out". I mówiąc o tym nie bez przyczyny, ponieważ większość rzeczy z mojej stylizacji pochodzi właśnie z mojego sklepu.
Mamy tu pudełkowy płaszcz Monki, piękną wełnianą sukienkę vintage z lat 60., proste w formie botki, które razem z kryjącymi rajstopami tworzą doskonałe tło dla kolorów oraz soczyście różową torebkę, by dodatkowo podkręcić kolorystycznie całość.
Krótko więc podsumowując - niech żyją kolory! :D











 płaszcz / coat: MONKI (KOKO ROKO)
sukienka / woolen dress: vintage (KOKO ROKO)
kapelusz / hat: H&M
torebka / bag: FIORELLI (KOKO ROKO)

zdjęcia: MONIEZJA





ŻAKARD I TWEED


Daaawno mnie tu nie było i nie ukrywam, że trochę mi brakowało tego blogowania ;)
Niestety, ostatni miesiąc był dla mnie niezwykle intensywny, ponieważ postanowiłam zaryzykować i... otworzyłam swój butik ;)
A właściwie butikokomis, ponieważ w tamtym miejscu istniał już komis odzieżowy "Koko Roko", jest więc obecnie w tym miejscu taka swoista hybryda, zobaczymy jak się sprawdzi ;)
W przyszłości zamierzam urządzić tam również swoją pracownię i mam nadzieję, że uda mi się urzeczywistnić moje plany jak najszybciej, bo głowę mam pełną pomysłów ;)
Jeśli jesteście ciekawi mojego butikokomisu, to zapraszam tu:
https://www.facebook.com/KokoRoko-Styl-171838166171639/?ref=hl
Ale dość już o KOKO ROKO, trochę słów o tym, co dla Was dziś mam ;)
Tak, ja również padłam ofiarą kozaków za kolano :D 
Jest ich na rynku tak duży wybór, że nareszcie mogę bez problemu kupić takie, które pasują na moje chude patyczki ;)
Tak więc mam je i ja, i zestawiłam je z tweedowym żakiecikiem, który traktuję jako płaszcz.
Do żakietu uszyłam prostą, żakardową sukienkę trochę w stylu retro.
Stylizacja bardzo spokojna i klasyczna, ale tak mi ostatnio jakoś w duszy gra...
W końcu kobieta zmienną jest, a szaleństwo wzorów i kolorów pewnie wkrótce do mnie wróci ;)
Ja Wam się podoba?














płaszczyk / coat: MANGO OUTLET
sukienka / dress: YOSCHIMOTO
kozaki / overknee boots: BADURA
torebka / bag: ZARA

fot. Katarzyna Kowalska Photography

Nowy Tk Maxx w Alei Bielany


Jak pewnie wiecie, jestem fanką buszowania w poszukiwaniu skarbów...
Coraz bardziej jednak zaczynam cenić sobie jakość ponad ilość, ale również atrakcyjne ceny, dlatego w Tk Maxx czuję się jak ryba w wodzie ;)
Dlatego ucieszyłam się na wieść, że w nowo rozbudowanej Alei Bielany zamierza otworzyć się kolejny, czwarty już z kolei sklep Tk Maxx we Wrocławiu i zarazem trzydziesty w Polsce!
Bo jak wiadomo, prawdziwe perełki występują zazwyczaj w pojedynczych egzemplarzach, zatem wraz z ilością sklepów rosną szanse na to, by je upolować :)


I tak było i tym razem,  tym bardziej, ze wraz z innymi blogerami miałam przyjemność pobuszować między regałami na dzień przed otwarciem...  Skorzystałam więc z okazji i pobuszowałam trochę między regałami w poszukiwaniu prezentów pod choinkę, ale co tam znalazłam, niech pozostanie słodką tajemnicą, w końcu najlepszy prezent, to niespodziewany prezent, nieprawdaż? ;)
Wobec powyższego sezon na świąteczne zakupy uważam za otwarty - bo jak wiadomo, im szybciej tym lepiej, mniej stresu i większy wybór...





Ciekawą rzeczą jest fakt, że, że każdy ze sklepów Tk Maxx jest na swój sposób inny i czymś się wyróżnia, tym razem największe wrażenie zrobił na mnie dział z meblami, pewnie dlatego, że jestem aktualnie na etapie urządzania mojego małego butiku i już zdążyłam wypatrzyć sobie kilka rzeczy, które chętnie widziałabym u siebie...
W szczególności tą lustrzaną komodę <3





 Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła czegoś dla siebie, a było w czym wybierać ;)
Poniżej zdradzę Wam, co takiego zawróciło mi w głowie...
Buty !!! Wiadomo :) Ale jak można oprzeć się Taaakiemu departamentowi obuwia? ;)


Znalazłam bardzo intrygujący (i z okazji odkrytych palców również bardzo niepraktyczny, ale kto by się przejmował? ;)) model włoskich botków z kożuchowym kołnierzem...

I baaaardzo długo buszowałam w wieszakach z dzianinami w poszukiwaniu ciepłych swetrów na nadchodzącą zimę... Oczywiście, to co najbardziej mnie przyciągało, to kolor :P

Ostatecznie skusiłam się na swetrowy płaszczyk w kratę, łudząco podobny do płaszcza, którego zazdrościłam mojej siostrze :P Pojawił się u mnie na blogu 2 lata temu...
Płaszczyk był co prawda w rozmiarze L, ale świetnie się sprawdza jako fason "oversize";)
Prawda, że podobny? ;)


A Wy co sądzicie o zakupach w Tk Maxx? Często tam zaglądacie?




My Instagram